Od d…y strony

http://www.sxc.hu
Czas najwyższy żebym się przełamał i napisał coś od siebie, w końcu głównie po to powstał blog. Do stworzenia tego wpisu zainspirował mnie dziennikarz portalu epr.pl na którym ukazał się tekst dotyczący PRowych aspektów funkcjonowania kochamdonka.pl i narodowaWalentynka.pl. Przypomniał mi on, że od chwili gdy ujrzałem w sieci pierwszy artykuł nt. kochamdonka chciałem napisać co sądzę o podejściu mediów i zwykłych internautów do tego typu akcji.
Taki miły serwis na walentynki…
Pomysł na kochamdonka.pl był prosty - jako, że miałem trochę czasu, chciałem stworzyć serwis walentynkowy, ale inny od wszystkich, wyróżniający się, mający “to coś” dzięki czemu ludzie będą wchodzić chętnie na stronę i polecać ją swoim znajomym. “Tym czymś” była unikalna i budząca pewne skojarzenia domena oraz formuła serwisu. Miało to być miejsce, które najlepiej opisuje chyba termin “walentynkowy hyde-park”. Każdy może napisać co chce (w granicach dobrego smaku) i do kogo chce - pozdrowić, wyznać miłość, opisać co czuje - do koleżanki, kolegi, żony a także do naszego rządu czy też Narodu (którego ten rząd jest reprezentantem). Takie były założenia… A co z tego wyszło??
Było miło, ale krótko…
Serwisu postanowiłem nie promować. Wysłałem link znajomym, ustawiłem status w gad-gadu. Pojawił sie na chwilę na wykopie ale furory nie zrobił. Oczywiście oglądalność była, wpisy się pojawiały, ale raczej w normalnych ilościach, tak jak sądziłem, że będzie. Same walentynki również miłe, skierowane głównie do znajomych, Polaków, czasem ktoś pozdrowił premiera. Jednak do czasu…
9.02 ukazał się “artykuł” w serwisie politbiuro.pl, jego tytuł - “kochamDonka.pl - nowy chwyt PiS-u?“. Autorzy, oczywiście nie kontaktując się ze mną sugerują - “(…)Choć niewykluczone, że może to być kolejny pomysł PiS-u, który już wcześniej zamieszczał w internecie prześmiewcze strony(…)”. No i się zaczęło.
Nagle “nalot” wszelkiej maści, płci i wyznania - politycznych aktywistów (a może zwykłych internautów) i wpisy w rodzaju “Kolejny wspaniały pomysł spin-doctorów PiSu”, “no no, to się PiSowcy postarali” etc. Do tego masa obelg i wulgaryzmów. Prawie zginęły normalne, miłe wpisy walentynkowe. Czyżby internauci aż tak zasugerowali się tym co piszą dziennikarze?
Za politbiurem “poszły” kolejne serwisy. Wszędzie ta sama mniej więcej treść i insynuacje - to robota PiSu albo platformy, kochamdonka to strona polityczna, platforma podlizuje się swojemu wodzowi…
Nikt nie pofatygował się nawet napisać do mnie maila (mimo, że w dole strony cały czas widoczny był adres) a mimo tego pisano, że “Wkrótce damy znać, kto to zrobił” i z autorów serwisu przez 2 dni robiono Bóg raczy wiedzieć kogo.
Ktoś poszedł po rozum do głowy…
Dopiero 10.02, gdy w sieci było już o kochamdonka głośno zaczął dzwonić telefon i przychodzić maile. Na kontakt zdecydowało się Radio Zet, Dziennik oraz Metro. Dziennikarka dziennika (która jako pierwsza się dodzwoniła) poinformowała, że szuka mnie wiele osób. Jakim cudem skoro NIKT nawet nie napisał maila? Wieczorem dziennik.pl zamieszcza artykuł o kochamdonka a w nim rzeczowe informacje o samym serwisie oraz zamieszaniu jakie się wokół niego zrobiło. Dowiaduję się z niego np. że PO i PiS starają się ustalić kim jestem (też nie mają maila?). Artykuł jednak, jako pierwszy jest prawdziwy, nie przekłamuje rzeczywistości. Po nim oczywiście kolejny “nalot” na kochamdonka i masa nowych walentynek, ale tym razem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - większość fajnych, sensownych, jakby mniej wyzwisk i sugestii kim to czyj dziadek nie był, kto ma jakiego brata.
I tutaj nasunęła mi się pierwsza refleksja - czy na prawdę nasz Naród jest tak ogłupiały, czy każdym naszym zachowaniem od początku do końca kierują media? Dlaczego po przeczytaniu artykułu i wejściu na stronę (prawie) nikt nie przeczytał zakładki “po co?” - tam przecież było napisane co i jak. Było jak byk “wywalone”, że mamy się kochać, pozdrawiać, że tworzymy Narodową Walentynkę a więc coś co nam, Polakom, wystawi świadectwo.
Nastaje spokój…
Kolejny dzień to artykuł w drukowanym dzienniku oraz Radio Zet i deser.pl. Widać, że “odbiorcy” zostali już nakierowani na odpowiednie tory. Jest w większości sympatycznie i tak jak miało być. Zaczynam czuć, że Narodowa Walentynka faktycznie powstanie… Ale o tym już niedługo:)
Dalszy ciąg niebawem.
A Wy co sądzicie? Czy faktycznie media aż tak nami kierują? Czy robimy i myślimy dokładnie tak jak nam to ktoś narzuci? No i same media - czy musi być tak, że we wszystkim szukają sensacji, prowokacji? Czy już nikt nie jest w stanie założyć, że coś jest pomyślane jako pozytywne, bez podtekstów i ukrytych intencji?

A ja kocham harrego:) Ty to masz pomysły
No, no niezłe zamieszanie zrobiłeś
Gratulacje za pomysł i za ten sukces, jestem pewien, że jeszcze nie raz czymś zaskoczysz
przy takich pomysłach… Pozdrawiam
Komentarze:
Co to jest?
Możesz tutaj dodać swoje krótkie wpisy "do serducha".
Jeżeli serducho to dla Ciebie za mało - zapraszamy do grona autorów bloga. Nie musisz pisać regularnie. Jeżeli sądzisz, że masz coś wartościowego do przekazania - napisz do mnie na adres: kontakt@kochamdonka.pl.
Oczywiście, jako, że to blog, również (a może przede wszystkim) ja będę się starał pisać, komentować i informować. Mam nadzieję, że ciekawie :)
Niech kochamdonka.pl będzie miejscem pozytywnym i serdecznym.
Zapraszam do współpracy.
Konrad Nowosz
Ostatnie wpisy
Tagi
a Ty? dziennik dziennikarstwo dziennikarz internet kochamdonka kochamdonka.pl media Narodowa Walentynka pisz z nami polecamy polityka pr prasaInne
Najświeższe komentarze
Kategorie wpisów
Różne